Kershaw 7000 Breakout

Tym razem porcelanowy postanowił pobawić się "budżetowym" automatem. Co z tego wyszło? Przeczytajcie sami :)

Powitoł

Wprzódy dziękujemy firmie TOGO za użyczenie noża do testów: DZIĘ_KU_JE_MY :)
W drugich słowach przepraszam za jej objętość recki - jakoś tak wyszło. Miałem nakreślony szkielet który miał zamknąć się w niewielu stronach, a tzw. życie dopisywało kolejne rozdziały... i dobrze :D

Zacznijmy tekst właściwy od tego, że lubię automaty, półautomaty, noże do flikania, itp., jednak niekoniecznie mają one u mnie fory przed innymi. Po prostu nie boję się ich ;)
Moje nastawienie do Kershawa 7000 Breakout układało się sinusoidalnie: „tak” po ujrzeniu zapowiedzi, WIELKIE „tak” po spojrzeniu na cenę, „nie” po macaniu na zlocie (wersja z czarną klingą – chodziła jakby w tryby rzucono garść piachu + niepewność w odpalaniu) a po miesięcznym używaniu… nie tak szybko Misie Pysie :)

Pozbawiony zostałem niestety możliwości obcowania z amerykańską flagą i karteczkami z napisem „WARNING!!! SHARP!!! – This side towards tomato.” Nóż dostałem goły, nie wiem jakie papierki są w zestawie – zainteresowanych tym tematem…”pozdrawliaju” :) Nóż trafił w kieszeń w czwartek i z miejsca wyprosił BM913 (a niektórzy wiedzą, jak ją lubię i ile mnie to kosztowało ;) ).

Pierwsze oglądanie w piątek podczas przerwy śniadaniowej w robocie pozytywnie nastawiło mnie do noża: wciskasz przycisk z lekkim chrobotem i z chudej rękojeści błyskawicznie strzela całkiem spory kawałek stali :D Bardzo mnie ciekawi jak jedni potrafią upchnąć 9cm klingi w niespełna 12cm rękojeści a inni robią Stridera SNG… ]:->
Według mnie: ładny projekt z w pełni otwartą budową – nie będzie (i nie było) problemów z utrzymaniem narzędzia w czystości. Nie zauważyłem wielkich niedoróbek:
![Kershaw 7000 Breakout](/storage/app/uploads/public/recki/Kershaw_7000_Breakout/big/01.jpg) ![Kershaw 7000 Breakout](/storage/app/uploads/public/recki/Kershaw_7000_Breakout/big/02.jpg) ![Kershaw 7000 Breakout](/storage/app/uploads/public/recki/Kershaw_7000_Breakout/big/03.jpg) ![Kershaw 7000 Breakout](/storage/app/uploads/public/recki/Kershaw_7000_Breakout/big/04.jpg) ![Kershaw 7000 Breakout](/storage/app/uploads/public/recki/Kershaw_7000_Breakout/big/05.jpg) ![Kershaw 7000 Breakout](/storage/app/uploads/public/recki/Kershaw_7000_Breakout/big/06.jpg) {mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}

Klinga – jak pisałem, całkiem sporo jej wyskakuje: 9cm od czubka do rękojeści, 9,5cm krawędzi tnącej, ca 2,3mm grubości i wklęsły szlif wysoki na ok. 15mm. Jej wykończenie (stonewash) jest równe i wyglądem przypadło mi do gustu. Nie ma żadnych notchy, a KT dochodzi bardzo blisko rękojeści – mój osobisty plus. Nie ma kołka, ergo: nic niepotrzebnego nie zabiera ostrza, nie haczy o obrabiany przedmiot czy kieszeń przy wkładaniu :)

![Kershaw 7000 Breakout](/storage/app/uploads/public/recki/Kershaw_7000_Breakout/big/01.jpg) ![Kershaw 7000 Breakout](/storage/app/uploads/public/recki/Kershaw_7000_Breakout/big/02.jpg)
Siedzi centralnie gdy jest zamknięta:

{mosimage thumbs=0}

Ponadto:

- brak zauważalnego bladeplay, tzn. jak chwycę i mocno zagibam to coś tam czuć;
- gruba jak na moje widzimisię i przeznaczenie noża krawędź tnąca – od 0,55mm przy początku szlifu do 0,65-0,7mm przy czubku. Gdyby nóż był mój to z miejsca bym ją przerobił na 10st na stronę i minimalnie złamał na 20;
- czubek - agresywna igiełka – bardzo dobrze wydłubuje się nim brud spod paznokci ]:->.
- recurva – w „moim” egzemplarzu zauważalna, choć nie jak w bumpie ;) Dopiero w domu przy przeglądaniu renderów na stronie producenta zauważyłem, że… kurna, no nie ma jej na nich :D Na zdjęciach Breakout’a z netu pojawia się i znika, w dodatku nigdzie w sklepowych opisach nikt nie wspomina o „recurved blade”. Pytania: czy przeszkadza w używaniu, czy przeszkadza w ostrzeniu na turnboxie, czy powinna być? Odpowiednio: nie, nie, IMO nie :) i wpisuję to jako babol. Nie przepadam za udziwnieniami które mi nie pomagają;
- grzbiet głowni zaokrąglony – nie da się krzesać iskier; ważne, nie ważne, wspomnieć trzeba.

Rękojeść – 11,7cm długa, 9mm szeroka; 3mm ładnie obrobione płytki aluminium lotniczego (6061 T6) z równo położoną powłoką i pajęczynką która nawet jeśli nie poprawia chwytu to wygląda fajnie:

{mosimage}{mosimage}

Na długość pełnowymiarowa, na grubość nie zawsze :)
We wszystkich normalnych chwytach siedzi mi dobrze, taktycznych nie stosuję ale też cyknąłem fotki:

{mosimage thumbs=0}

{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}

{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}

Śruby osi głównej, tulejki dystansowe i śrubki skręcające rękojeść ładnie pooksydowane. Zamknięty nóż wygląda IMO fajnie, czysto, choć coś w nim stuka – info dla ludków, którym klekoczący stoppin gripka przeszkadza :D Zamknięte ostrze nie wchodzi w kolizję z dziurką na linkę która jest na tyle duża, że przyjmie normalny paracord – info dla fontasiofili :)

Klips: przedkładany lewoprawo tip-up, oksydowany na czarno, odpowiednio twardy i po prostu działa. Na początku miałem problemy z wsunięciem nawet w grubszy dżins, ale chyba powierzchnie stykające się z materiałem się dotarły i teraz jest spokój.
Niestety nie zapewnia dyskrecji w noszeniu – nóż wystaje dosyć sporo w dodatku jak powiedziała znajoma w robocie „wystaje intrygujący kawałek czegoś, co zwraca uwagę” :)

{mosimage thumbs=0}

Co ciekawe nie jest uciążliwy przy operowaniu nożem, nie pije w rękę gdy trzeba rękojeść ścisnąć mocniej. Nóż nosze w prawej tylnej kieszeni i z racji obawy o jakieś niekontrolowane wystrzelenie przekręciłem klipsa na lewą stronę rękojeści, żeby głownia w razie „W” oparła się o szycie kieszeni a nie wystrzeliła. Przekręciłem go dosyć szybko z powrotem: przy klipsie na prawej stronie rękojeści zapierałem się o niego palcami, żeby mi nóż nie odfrunął po kliknięciu. A tutaj nagle nie było o co pazurków zahaczyć.
Tu uwaga: wkręcamy śrubki w aluminium, więc nie przesadzajcie z przykładaną siłą.

Pierwszego dnia nóż się nie napracował:
1) Zrobiłem sobie śniadanie – pierwszy zonk - gorzej od strykera radził sobie z plastrowaniem bułki razowej co mnie zaskoczyło: robótka niewielka, głownia cieńsza. Nie wiem kurna co jest tego powodem: grubsza KT (niż KT strykera zrobiona jak opisałem wyżej), lekko chropowata powierzchnia płazów (w strykerze mam przepolerowane) czy szlif wklęsły? Jak pokazały następne tygodnie problemy miałem z twardszym pieczywkiem, białe bebeszył sprawnie.
2) Zastrugałem kilka ołówków – drugi zonk – coś kurna nie halo: mimo że nóż fabrycznie goli włosy z ręki jak trzeba ostrzenie przebiega z problemami i w nie do końca kontrolowany sposób.

Poklikałem jeszcze przez sobotę i niedzielę (co doprowadzało Żonkę do wrzenia, w złym tych słów znaczeniu ;) ) i wybrałem się na cztery dni do Szczawnicy.
Z racji cienkiej i stosunkowo długiej głowni myślałem że sprawdzi się jako składany wypadowy kuchenniak no i jako taki się sprawdził. Obiadów nim nie robiłem, ale śniadania i kolacje owszem. Chleb kromkuje się słabo (krótki) ale z bułkami i bagietkami już poradzi ;)
Bardzo fajnie operuje się nożem w chwycie precyzyjnym (palec wskazujący na głowni), a krzywizną brzuszka dobrze tnie się na desce. Całkiem dobrze radzi sobie z cięciem sera żółtego, co dla mnie jest ważne bo pochłaniam w dużych ilościach a nie lubię kupować krojonego. Czuć czasem niedogodności szlifu wklęsłego (np. podczas krojenia suchej kiełbasy). Na szczęście z racji stosunkowo wysokiego szlifu (duże koło) i cienkiej głowni są one zminimalizowane.

Stonewash nie sprawia problemów przy czyszczeniu noża z wszelkich smarowideł (serki topione, marmolada, pozostałość po kiełbasie) i albo dobrze maskuje ryski albo nie jest na nie zbytnio podatna. Nie katowałem noża jakoś bardzo, ale dla testów zdarzyło mi się otworzyć kapslowane. Test powtarzałem w okresie pisania recki może z 20 razy i na wykończeniu nie widać rysek, ergo: sprawuje się wyśmienicie :)

Stal: Sandvik 14C28N (nie mogę znaleźć na ile hartowana).
Myślę, że to dobry moment żeby o niej wspomnieć :)
Od fabrycznego golenia do stanu ostrości roboczej niskiej (słabo łapie paznokieć + ze dwa mniejsze wybłyszczenia) zeszła w tydzień wliczając wyjazd na którym nóż był codziennie używany ale bez hardkoru (mieszkaliśmy na kwaterze a nie w szałasie ;) ). Postawiłbym ją gdzieś między AUS8 a 440C BM, bliżej jednak tej pierwszej. Nazwać ją mydlaną to zbyt dużo ale agresywnością ciecia nie grzeszy. Żeby się nią komfortowo pracowało (test pomidorka) musi być ostra lub bardzo ostra ;)

Po powrocie zabieram się do ostrzenia i… mać, znowu przygoda :)
Z jednej strony zbiera sam koniec KT przy prętach ustawionych na 20st, z drugiej zbiera kant u góry KT nawet przy prętach ustawionych na 25st.:

{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}

Nie wiem, czy może to np. wyjaśnić wspomniane problemy z ołówkami. Miałem zrobić jakieś sensowne testy ostrości, ale z racji trudności w ostrzeniu dałem spokój. Nie miałem pozwoleństwa na przeprofilowanie więc ostrzyłem na jednej stronie na drugiej zbierając tylko powstający drut (kąt ca 35-40st). Mimo dosyć mocnego stępienia naostrzyłem błyskawicznie (oczywiście po odgadnięciu czemu naostrzyć nie mogę ;) ). Mogę tylko przypuszczać, że w normalnie położonej krawędzi będzie podobnie (poprawka na większą ilość stali do zebrania).
Przepraszam, nie robiłem wielkich testów rdzewności stali. Octu nie używamy, musztarda wyszła, majonez Żona cały zjada, a ostry ketchup Kotlina czy sok z jabłek, kiszonej kapusty i pomarańczy z premedytacją zostawione przez noc na klindze nie robią na niej wrażenia:

{mosimage}{mosimage}{mosimage}{mosimage}

Nigdy nie suszyłem noża, najwyżej umyty, strzepnięty i do kieszeni. Mój test na rdzewność stal przechodzi :) Podobnież reszta komponentów: nigdzie nie zauważyłem rudej, ani na sprężynach, ani wewnątrz gniazda sprężyny.
Rotpinowi jednak rdzewiała: PackRat i Zing.

Ostatecznie: całkiem OK na EDC. Ostrość trzyma wystarczająco długo, nie wymaga cyrków z ostrzeniem (o ile kąty KT nie są spieprzone) i nie rdzewieje zbyt łatwo.
Po powrocie z urlopu, doprowadzeniu krawędzi tnącej do poziomu golenia i zrobieniu testów na (nie)rdzewność nóż spędził kolejne tygodnie w mojej prawej dupnej kieszeni.
Nóż użytku codziennego przez 90-95% czasu nosimy, więc kilka słów o tym – klips jak pisałem działa dobrze, ale trzyma nóż wysoko. Natomiast sam nóż nosi się bardzo wygodnie. Kiedyś wysnułem tezę, że w nożach do 100-110 gramów przeszkadza głównie ich pękatość i Breakout tą tezę potwierdził. Mimo, że cięższy niż BM 10410 (choć i tak zaskakująco lekki jak na zastosowane materiały i rozmiar noża: 67g i 50g starej miniPiki) nosi się je tak samo bezproblemowo. Nic nie uwiera, nic nie wypycha i nie obciąga kieszeni dżinsów, nie powoduje wycierania materiału jak np. G10. Kilka razy macałem się po tyłku przerażony, bo pierwsze szurnięcie po kieszeni nie dało odpowiedzi, czy nóż w niej siedzi ;) Bomba :D

Są oczywiście i walety tego rozwiązania. Nóż jest prawdziwym EDC, ale dla kogoś kto nie zajmuje się zawodowym struganiem łyżek z drewna: wąska rękojeść dosyć mocno pije w rękę. Legendarnego patola na kiełbasę ostrugasz spokojnie, taśmy, pudła, ołówki w biurze, zgrzewki w markecie też żaden problem, ale przy struganiu podpór pod szałas ;) poduszka wewnątrz dłoni po 10minutach rwie jak diabli.

Nie jest to też nóż dla wyznawców „zapasu mocy.” Choć rękojeść pewnie wytrzymałaby sporo to klinga nie nastawia do abusingu. Rozwieranie zszywek, czyli 90% podważania jakie uskuteczniam, z racji agresywnego czubka idzie wyśmienicie. Kapsel piwa zdarzyło mi się podważać i też nic. Natomiast do otwierania blaszanej szafy aktowej musiałem się fatygować po klucz :D Na marginesie: szpilka czubka została gdzieś na placu boju – po prostu przy ostrzeniu zauważyłem, że z milimetr brakuje.
Powiedziałbym, że to składany benchmade gamer, przy czym idea noża z głownią stałą którego potencjał trudno wykorzystać z racji rękojeści do mnie nie trafia ;) Tutaj się to sprawdza.

Pewnym problemem w EDCowaniu automatu może być jednoręczne zamykanie. Oczywiście można dwoma, można grzbiet klingi zaprzeć o udo (choć osobiście mam negatywne doświadczenia ze spotkania nóżudo), ale jesteśmy przecież hardcorami. W przypadku Breakouta też je na początku miałem: mimo przyzwyczajenia do ściskania sprężyny strykera ta z 7k jest mocniejsza i samo zamykanie jedną ręką wymaga małej wprawy i uwagi. Dwa razy nóż mi się wymsknął na podłogę a raz… Cóż, trzeba szybko zabierać paluchy bo KT (nawet spieprzona) zrobiona na brzytwę ładnie koruje:

{mosimage thumbs=0}

Po jakimś czasie jednak nabiera się smyrności w palcach i zamykanie jedną ręką przestaje przeszkadzać.
Jak już pisałem, nóż otwiera się dosyć żwawo, więc w ostrzu jest wgłębienie które ma zwiększyć powierzchnię styku głowni ze stoppinem, co z kolei ma zapobiec sklepaniu tegoż i powstaniu BP:

{mosimage thumbs=0}

{mosimage}{mosimage}

Tyle teorii. W praktyce nóż po półtorej tygodnia złapał BP na boki i sporego góra-dół (otwarta głownia klekotała gdy potrząsało się nożem).

Czas na mały serwis – do śruby osi głównej dopasowałem torxa nr 9, resztę skręcają 6tki.
Pierwszy problem - całość piwota kręci wokół osi obrotu, czyli projektant dał dupy i po prostu wywiercili dziurę bez kombinowania z jakimś fazowaniem zapobiegającym temu. Mam tylko jeden klucz (w dodatku kiepskiej jakości) a śrubę chyba zdrowo podlano jakimś klejem do gwintów. Mimo przykładania sporej siły, kombinowania z gumowymi/skórzanymi/tekturowymi podkładkami pod obracającą się śrubę nie udało mi się rozerwać łączenia i poziomy BP został.
Drugi problem – BP w pionie – zauważyłem, że stoppin obraca się luźno (odkryłem przyczynę klekotania ;) ) i go odkręciłem (dwa torxy nr6). Nic to jednak nie dało, skręcony na maksa nadal lata luźno i klekocze, BP nadal wkurza.
W krótkich żołnierskich słowach: serwis gówno dał ]:->

Dorzucając kolejny kamyk do ogródka Breakout’a powiem, że sprężyna która odpowiada za „pier…nięcie” zdaje się z czasem i kolejnymi klikami gubić parametry. Nadal jest szybka jak serwis sióstr Williams, natomiast klindze zdarza się odbić od stoppina i nie zablokować. Jest lekko uchylona a przycisk pozostaje wciśnięty. Na początku to się nie zdarzało, po tygodniu klikania raz na może 50otwarć, w drugim doszło do raz na 5-10. Problem nie występuje gdy przycisk natychmiast puścimy, co samo w sobie jest dosyć trudne do wykonania, natomiast występuje szczególnie intensywnie gdy na klingę po otwarciu działa matka Siła Grawitacji :)
Filmik:



Wykorzystane za wiedzą i zgodą listerreg’a. Swojego nie zdążyłem skręcić.
Problem niestety się pogłębia i zapewne szykuje się wymiana sprężyny.
Z takim przeświadczenie żyłem aż…

W 13 dniu klikania sprężyna wzięła i pękła (kliknięć naprawdę sporo – myślę że blisko tysiąca).
Szybka akcja wieczorową porą, zahaczyłem Ampera na GG a ten Kunbo.
TOGO.PL to co prawda nie CRK… więc nową sprężynkę miałem w ciągu dwóch dni roboczych :D
Jeszcze raz wielki :-* dla obydwu ]:->
Kilka słów o sprężynie - cała ma niespełna 3mm wysokości (z racji grubości okładzin nie może mieć więcej) i zwoje ma spłaszczone. Pierwszy raz widzę taką sprężynę w nożu (i w ogóle sprężynach w ten sposób działających, czy to w narzędziach ręcznych, szczękach rowerowych) i daje to rzeczone pierd…cie, ale te spłaszczone zwoje nie dają mi spokoju. Wolałbym pracującą nie tak agresywnie ale za to pewniejszą:

{mosimage thumbs=0}

Pęknięta sprężyna pozwoliła mi zorientować się, jak nóż działa w wersji manual. Ponosiłem go tak z tydzień i można nim spokojnie flikać. Mały problem przy zamykaniu - nie ma tego momentu gdy przy axisie zamykana fliknięciem klinga jest wciągana w rękojeść, przez co gdy zrobimy to zbyt mocno klinga odbija się, pozostaje lekko otwarta i trzeba ją dopchnąć. Musimy wyczuć ruch ręki:



Ponadto zamykając z wciśniętym przyciskiem głownia uderza o tulejkę dystansową. Należy się bawić z wyczuciem.
Zawziąłem się, pożyczyłem drugą T-9tkę, spiąłem poślady i rozkręciłem sukinsyna:

{mosimage} {mosimage} {mosimage}

Naprawiony, ale powiem wam, regulowanie poziomego BP w pozycji modliszki z rękojeścią między kolanami, potem cieknącym po gębie, kurwem na ustach jest dosyć nisko w mojej osobistej hierarchii ciekawych zajęć. O potrzebie posiadania dwóch kluczy T-9 i możliwości pokancerowania śrub przy ześlizgnięciu się kluczy z gniazda wspomnę mimochodem, choć zażyłem i tej przyjemności przy rozłączaniu zaklejonego gwintu. W pewnym momencie podczas zabawy wygląda się tak: [link=http://img819.imageshack.us/img819/9493/mimg0028.jpg]>>KLIK ;)
Skręciłem, wyregulowałem likwidując poziomy BP. Chodzi pięknie. Dalsze EDCowanie przebiegało już bez żadnych problemów. No, prawie…

Bezpieczeństwo automata
Nóż, czy to wytrzęsiony w kieszeni cargo czy ściśnięty w tylnej kieszeni dżinsów, wydaje mi się na tyle pewny, że nie ma potrzeby korzystania z bezpiecznika. Jest i działa, zarówna gdy klinga zamknięta jak i otwarta (wtedy zapobiega niekontrolowanemu zamknięciu). Użyłem raz gdy sprawdzałem czy działa ;)

{mosimage thumbs=0}

No i tak sobie myślałem, aż do pewnego powrotu do domu gdy wysupływałem swoje EDC pokitrane po kieszeniach, palcach i nadgarstkach. Wypuściłem Breakouta z jakichś 5cm na komodę i traf chciał, że spadł na stronę z sutkiem do odpalania. Klinga wystrzeliła i posłała w krótki lot na ziemię obrączkę i mojego sikora, a seiko skx007 do lekkich nie należy ]:-> Ostudziło to trochę moje uczucia względem KAI 7000.
Postanowiłem przeprowadzić eksperyment – może dla kogoś wydumany, ale mnie po jakiejś robótce często zdarza się w ten sposób „odkładać” nóż:



Bezpiecznika nadal nie używałem, ale zwracałem m.in. uwagę jak nóż odkładam. Nie zmienia to faktu, że przycisk do odpalania nie schowany w wyfrezowaniu okładziny uważam za zły pomysł:

{mosimage thumbs=0}

Co ciekawe na przywoływanych już wcześniej renderach wokół przycisku jest coś na kształt zagłębienia, które pewnie miało zabezpieczać przed takimi wypadkami.
Wieczorem porządziłem się nim w kuchni. Kuchenniak to to nie jest, ale z typową dla mnie obiadokolacją słomianego wdowca poradził sobie smerfastycznie. Zastanawiałem się, jak będzie się szatkowało cebulę w kostkę, ale po pewnym skupieniu uwagi wyszło całkiem dobrze. Natomiast na oliwkach wyszedł brak agresywności tej stali. Ostrość na palcu czuć jeszcze dużą (dopiero co zszedł z golenia włosów na ręce) a po oliwkach (zwiędłych co prawda trochę ;) ) potrafi się ślizgnąć. Trzeba uważać, żeby palucha nie skaleczyć:

{mosimage thumbs=0}

Jajecznica a’la zapychacz arterii gotowa :)

{mosimage thumbs=0}

Przy okazji zrobiłem mały teścik na śliskość rękojeści. Przy mokrych rękach (woda, pot) trzyma się nóż całkiem pewnie. Gorzej gdy się je zaoliwi lub pokryje płynem do mycia naczyń – wtedy lepiej uważać. Pokrycie jest lekko chropowate co poprawia chwyt, nie jest to jednak teksturowane G10, a pajęczynka poprawia głównie wygląd :)

Podsumowanie w sercu i rozumie powinien każdy zrobić sobie sam.
Ja wrzucę tylko mój wielce subiektywny rachunek sumienia :)

Na plus:
- dobry na EDC rozmiar, przy ciężarze utrzymanym na bardzo niskim poziomie;
- wysoka bezobsługowość – łatwa w utrzymaniu w czystości konstrukcja i stal;
- głownia – ogólna forma chyba bliska optymalnej w miejsko/biurowym EDC;
- rękojeść – wygodna w zadaniach przed min stawianym, noszeniu, zimnie, itp.;
- stal – wystarczająca według mnie na EDC; choć ostrość mogłaby trzymać dłużej to nie sprawia problemów przy jej utrzymaniu, jak pisałem - nierdzewna na moją miarę;
- przy kupnie w kraju, opieka dealera ;) choć sama fabryka słynie z dobrego podejścia do klienta;
- akceptowalna cena;
- ładny – no tu do skrótu „IMO” byłbym w stanie dodać literkę „H” ;)
Gdzieś po środku jest projekt noża – wszystkie plusy z niego wypływają, ale nieprzemyślanej osi, niskiego klipsa i braku wgłębienia przy prztyku trudno nie zauważyć.

Na minus:
- niedoróbki – krawędź tnąca, chyba nie do końca planowana recurva;
- sprawiająca problemy sprężyna;
- pionowy BP którego nie ma się jak pozbyć domowymi sposobami.

Nie wiem gdzie wpisać automatyczność – trudno to w sumie uznać za minus noża, skoro od razu wiadomo, że to nóż automatyczny :) Niemniej ludzie się go boją: babeczka w markecie stojąca za mną do palety z pepsi po moim rozcięciu zgrzewki poszła do palety z pepsi lemon (fujfuj). Znajomym, nawet obytym ze strykerem, wolałem podawać nóż otwarty po tym jak zobaczyłem jak otwiera go moja Żona: przymknięte oczy, ręce odsunięte daleko od ciała :) No i jak widać, dodatkowe skomplikowanie może sprawiać, że nóż będzie zawodny, choć nadal użyteczny.

Podsumowując, bardzo się cieszę, że nasze drogi się skrzyżowały. Wiem, że auto na EDC zdaje u mnie egzamin, rękojeść alu na EDC zdaje u mnie egzamin. Pytanie, czy kershaw breakout zdaje u mnie egzamin jako EDC. Ano zdaje, choć odrobiny pracy na początku oraz uwagi przy używaniu by wymagał. A czerwone są po prostu obłędne :)
Po miesiącu używania, wziąłem swojego strykera, obróciłem w dłoni, obejrzałem, obwąchałem… Taka sama długość rękojeści, krótsze ostrze, zdecydowanie mniej KT, mniej przyjemny w noszeniu, uroda knura...
Bez sensu:

{mosimage thumbs=0}

Co teraz począć?

Zapraszamy do dyskusji na Forum

Posted in Recenzje on lut 23, 2011